Przed wiekami żyły w Morzu Bałtyckim panny wodne, zwane Zielenicami. Zielenice, mające postać kobiety z rybim ogonem, słynęły ze swych długich pięknych włosów w kolorze zieleni i z pięknego śpiewu. Ten śpiew zresztą stał się przyczyną zguby jednej z nich i skazał ludzi na gniew władcy Bałtyku.
Złapana w sieci Zielenica, trzymana w niewoli, żeby śpiewać ludziom, umarła z żalu i tęsknoty. Pochowano ją na przykościelnym cmentarzu. Od tamtej pory jej ojciec, władający morską tonią, atakuje wybrzeże Bałtyku, odbierając nam po kawałku lądu. A świadectwem tych zmagań są malownicze ruiny średniowiecznego kościoła, stojącego na wysokim klifie.
Zapraszam do świata pomorskich legend i do Trzęsacza.